„Lajla znaczy noc”, Aleksandra Lipczak – RECENZJA

„Lajla znaczy noc” jest kalejdoskopem, w którym oglądamy migawki z historii Andaluzji. To stop-klatki z czasów, kiedy Półwysep Iberyjski był arabskim kalifatem, opowieść o dziejach kształtowanych przez islam i rozważania na temat dzisiejszego identyfikowania się Hiszpanów ze spadkiem po tym okresie.

W dużej mierze tematem książki są tarcia między katolicką a wielonarodową tożsamością. I to nie tylko te zamierzchłe, ale i współczesne. Interpretacja historii zawsze rodziła większe lub mniejsze konflikty. W tym przypadku mają one znaczenie polityczne, obyczajowe i społeczne. Potrafią dzielić specjalistów tak samo jak zwykłych ludzi. Postawione w „Lajli” pytanie brzmi: jak Hiszpanie czują się dzisiaj ze spadkiem po Al-Andalus, jak interpretują swoje dziedzictwo? Żeby na nie odpowiedzieć, autorka zanurza się w historii i wplątuje w nią swoje spostrzeżenia z życia w Hiszpanii.

Czy Lajla musi oznaczać noc?

Arabskie wpływy na Półwyspie Iberyjskim są niepodważalne. Jak się jednak okazuje, można postrzegać je jako część andaluzyjskiej duszy lub opozycję do katolickiego charakteru Hiszpanii. Traktować islam jak przerywnik, jak pokonanego wroga, który swoją obecnością spajał chrześcijańskie siły w regionie.

Weźmy opisywaną przez Aleksandrę Lipczak La Tomę, czyli dzielące dziś Hiszpanów obchody rocznicy zdobycia Granady, ostatniego przyczółka muzułmanów na Półwyspie. Dla jednych jest to dzień hańby, dla drugich chwały. Jedni widzą w nim upamiętnianie krzywdy i prześladowania, drudzy kluczowy i doniosły moment narodowej historii. Oddaje to dobrze stosunek Hiszpanów do przeszłości, a może i tyczy się i całego kontynentu. Europa jest chrześcijańsko-monolityczna, czy może kształtowała ją różnorodność? Co z Żydami, wyznawcami Allacha, Romami? Jakie jest ich miejsce w dziejach? Dzisiaj wiele takich pytań stawia literatura europejska, przypominając o złożoności naszej kultury, jej korzeniach i związkach z różnymi tradycjami. Lecz wbrew temu trendowi czasami odnoszę wrażenie, że w potocznym myśleniu przeszłość niestety coraz bardziej się ujednolica i staje absurdalnie zwarta…

Dobry esej, średni reportaż

Dla ugruntowania przedstawionej wiedzy przydałoby się kilka informacji organizujących ją w czasie. Szczypta liniowości, wyraźniej omówione tło. Łatwiej przyswaja się taką ilość danych, gdy ma się stabilniejsze punkty odniesienia. Z drugiej strony są to eseje dotyczące tożsamości, a nie podręcznik do historii. Mozaikowy układ pomaga wydobyć z dziejów Al-Andalus kluczowe wątki dla omawianej przez autorkę problematyki. Oczywiście ich dobór jest subiektywny, czasami nie wiadomo jednak, dlaczego jednemu tematowi poświęca dużo miejsca, a inny zasługuje ledwie na szkic. To swego rodzaju słabość tej książki.

Brakuje w tej układance kilku puzzli, jakiejś metody, która byłaby klarownie zaprezentowana. Przez moment wydaje się, że szkieletem książki są miasta — poświęcone im rozdziały dają takie złudzenie. Ale potem Lipczak rezygnuje z tego układu, zbacza z tak wytyczonej ścieżki i obiera inne kierunki. Odniosłam wrażenie, że dzieje się tak z powodu próby połączenia intensywnej pracy ze źródłami z opisywaniem własnych wrażeń i doświadczeń. Niestety tym razem nie było to z korzyścią dla książki — być może z powodu braku pewnej swady, łatwości nawiązywania kontaktów, żyłki gawędziarza u autorki. Pomimo tych wad książka zasługuje na uznanie, bo krążąc wokół wąskiego zagadnienia, jakim jest okres emiratu i kalifatu w tym zakątku Europy, udało się w niej powiedzieć coś więcej o całym kontynencie i poruszyć tematy przepotężne i bezkresne.

Lipczak Aleksandra, Lajla znaczy noc, Karakter 2020

Brak komentarzy

Skomentuj