Książka Cukry Doroty Kotas trzymana w dłoni. W tle lustro.

„Cukry”, Dorota Kotas – RECENZJA

Czy można opowiedzieć, jak widzi się świat? Opisać obcym, po jakich chodzi się ścieżkach, jak zwija się kłębki myśli, jakie ma się prywatne symbole, nawyki, drzazgi i drobiazgi?

„Bowie w Warszawie”, Dorota Masłowska

David Bowie w 1976 wysiadł na Dworcu Głównym, przeszedł się po stolicy i kupił płytę „Śląska” w pobliskiej księgarni. I do tej Warszawy, miasta dyszącego w szarzyźnie komuny, zagląda Dorota Masłowska. Pretekst mamy więc muzyczny, ale w tle historii słychać raczej inny podkład, trochę bigbitowy, a trochę po polsku groteskowo-poważny.

„Berlińska depresja. Dziennik”, Anda Rottenberg

Rottenberg jest poruszona kierunkiem, w jakim zmierza nasza rodzima polityka i nie kryje swego nią rozczarowania. Wytyka ludziom koniunkturalizm, bojaźliwość i brak kręgosłupa moralnego. Czyni to z pozycji osoby, która już wycofała się z głównego nurtu, wykonała swoje zadania, ale która liczy, że jeszcze pojawi się powiew świeżości i w końcu nastąpi jakaś zmiana.

„Panny z Wesela. Siostry Mikołajczykówny i ich świat”, Monika Śliwińska – RECENZJA

"Panny z Wesela" miały zaliczać się do herstorii. Wydźwięk feministyczny jest tu jednak ledwie słyszalny, a mężczyźni znowu zdominowali snutą opowieść. Wzór jej konstruowania nie został wcale przełamany. Przypuszczam, że stało się tak nie dlatego, że autorka straciła swój cel z pola widzenia, ale dlatego, że brakowało jej gliny, z której mogła ulepić taką historię.

Halny powieść Igora Jarka

„Halny”, Igor Jarek – RECENZJA

O dziwo, to właśnie język okazał się mocną stroną książki. Skuteczny, konsekwentny, rytmiczny i charakterny. Za to same opowiadania nie wykroczyły poza ramy wyznaczone przez gatunek powieści kloszardzko-gangsterskiej.

„Wędrowny zakład fotograficzny”, Agnieszka Pajączkowska – RECENZJA

Autorka starała się nie wejść w rolę reporterki na patosafari. Chociaż, bądźmy szczerzy, tropiła biedę, nie naruszała prywatności i godności swoich bohaterów. Wymknęła się kolonialnej perspektywie, nie stała się kolekcjonerką ludzkich nieszczęść i nie wpadła w pułapkę zastawioną na etnografów rubieży i nędzy.

„Poufne”, Mikołaj Grynberg – RECENZJA

U Mikołaja Grynberga życie płynie przez pokolenia, zyskuje i traci wraz z nimi punkty odniesienia, swoją teraźniejszość, przeszłość i przyszłość. Każda płaszczyzna jest jakimś tu i teraz, które w końcu odpłynie w dal i stanie się dla potomków znaczącą kropką na mapie ich tożsamości.

Golem Maciej Płaza. Książka stoi na białym tle, wystaje zza niej rzeźba głowy.

„Golem”, Maciej Płaza – RECENZJA

Golem to popis erudycji. Maciej Płaza ma ogromną wiedzę o żydowskiej kulturze, teologii i tradycji. Prowadzi dialog z innymi dziełami, nie tylko powieścią Meyrinka. Do tego bardzo przewrotnie odnosi się do samej legendy o praskim golemie.

„Najada”, Zyta Oryszyn – RECENZJA

Wznowienie tej książki jest otwarciem, z jakim Wydawnictwo Drzazgi pojawia się na rynku. Ta debiutancka dla autorki powieść powstała w latach 70. Jej powrót trafił na dobry grunt – dziś możemy odczytywać ją w duchu feminizmu i, w sposób krytyczny, na tle całej powojennej prozy chłopskiej.

„Kresy. Ars moriendi”, Agnieszka Rybak i Anna Smółka – RECENZJA

Z ośmiu rozdziałów wyłania się interesujący obraz Kresów. Niewyidealizowanych, żywych, skomplikowanych. Autorki opowiedziały w nich kilka odrębnych historii związanych z konkretnymi rodzinami i wątkami. Każda z nich jest nieco osobnym światem, chociaż wszystkie tworzą kresowy kalejdoskop.

Czytnik ebooków z otwartą książką Talita Pawła Huelle.

„Talita”, Paweł Huelle – RECENZJA

W Talicie krótkie historie łączy eteryczność. Duch dawnego świata i duch tego, co pod podszewką. Pojawia się w nich smierć, stany liminalne, rysy, które przerywają i zmieniają życia. Obecny jest motyw burzy lub nieznajomego wkraczającego w los człowieka. Rozbrzmiewa w nich muzyka, nostalgia i kojący szept przeszłości.

„Szwajcaria. Podróż przez raj wymyślony”, Agnieszka Kamińska – RECENZJA

Zaryzykuję stwierdzenie, że Podróż przez raj wymyślony wpisuje się w coś, co nazywam „fastfoodowym reportażem”, czyli modę na książki o krajach (często skandynawskich), które dobrze się czyta, ale do których napisania wystarczy kilka lat życia za granicą i podstawowe zapoznanie się z literaturą przedmiotu.