Książka Camille Laurens "Dziewczynka" leży na drewnianym stole

„Dziewczynka”, Camille Laurens – RECENZJA

Camille Laurens nie nazywa rzeczy po imieniu – ona wykrzykuje ich nazwy. Wygłasza swój manifest, oskarżając patriarchalny świat i niewidzialne prawo, które od niepamiętnych czasów spycha kobiety na margines społeczeństwa.

„Toń”, Ishbel Szatrawska – RECENZJA

W „Toni” jesteśmy świadkami zmierzchu germańskiej potęgi, która rozpętała światową wojnę, a teraz dogorywa w chaosie. Patrzymy na koniec Prus Wschodnich, na konanie całych miast i schyłek starego świata. Poznajemy ziemię, na której splatają się losy Polaków, Litwinów, Niemców, Rosjan, Mazurów i ludzi, którzy nigdy nie pisną słowa o swojej przeszłości.

Okładka powieści "Ten się śmieje, kto ma zęby" widoczna na kindlu trzymanym w dłoni.

„Ten się śmieje, kto ma zęby”, Zyta Rudzka – RECENZJA

Bać mogą się związki frazeologiczne i wszelkie zlepki słów, bo Rudzka je inteligentnie przestawia, rozbija, figlarnie odziera z pierwotnych znaczeń. To bardzo świadome rzeźbienie w języku i naginanie go do swoich potrzeb robi z niej literackiego demiurga, przed którym drży niejedno czytelnicze serce.

„Dżiny”, Fatma Aydemir – RECENZJA

Dżiny to powieść migracyjna, która wychodzi poza schemat. Trafiamy do rodzinnego gabinetu luster, by słuchać opowieści pełnej skomplikowanych emocji i fabularnych twistów.

„Przerzut”, Phil Klay – RECENZJA

Kluczowy jest tytułowy przerzut, czyli powrót z ukończonej misji. Następuje koniunkcja sfer i ze świata potworów trzeba przeskoczyć na zielone łąki Ameryki. Zawiesić na haku mundur, wrócić do języka obcego cywili i nadać kształt swojej opowieści. To właśnie moment, w którym marines dostrzega Phil Klay. Sam służył w piechocie morskiej i jest weteranem wojny w Iraku, więc wie, o czym mówi.

Książka Mein Gott, jak pięknie

„Mein Gott, jak pięknie”, Filip Springer — RECENZJA

W "Mein Gott, jak pięknie" jest jak na obrazach Jakuba Różalskiego, na których po chłopskich pejzażach łażą zimne mechatrony. Wystarczy, że chwilę zadumamy się nad leniwą rzeką i spokojnym siołem, a już okazuje się, że koryto trzeba uregulować, a wieś wysiedlić pod budowę kolei. I tak właśnie zrasta się to, co ludzkie, z tym, co naturalne i zastane.

„Matka wszystkich pytań”, Rebecca Solnit

„Matka wszystkich pytań” to książka o milczeniu, które chroni przemoc i o głosach, które uczą, że należy krzyczeć. Eseje płyną nieokiełznane, rozlewają się poza koryto głównej myśli i niosą ze sobą wszystko, co do niego wpadło. Momentami dzielą się na dygresyjne strużki, ale nadal zasila je ten sam żywioł. W ten sposób płyniemy od rzeczowego zestawiania rodzajów milczenia do zabarwionej inteligentnym humorem analizy literatury.

Książka otwarta na kolorowej ilustracji przedstawiającej muzyka z puzonem

„Święta cały rok”, Gosia Kulik i Tomek Żarnecki

Gosię Kulik cenię za niepodrabialny styl, rozbuchany kolor i dziecięcą radość z rysowania, która emanuje z jej prac. Patrzę na nie i wydaje mi się, że też mogłabym wziąć kredki i narysować takiego ładnego świstaka lub soczystego pomidora. Jednak nic z tego — ja nie umiem, a Gosia to strasznie zdolna bestia, której ilustracje, grafiki, plakaty, komiksy i prace wszelkiej maści zachwycają mnie od lat.

„Pamiętniki Hadriana”, Margueritte Yourcenar

Znakomita lektura. Wymagająca, oryginalna, żądająca skupienia. Wsłuchując się w głos Hadriana, kluczymy między boskością a człowieczeństwem. Śledzimy los cesarza i mężczyzny z krwi i kości. Jak przypomina nam zainspirowana Flaubertem autorka, przenosimy się do czasów, gdy jedni bogowie już zasypiali, a inni jeszcze się nie obudzili. Triumfował człowiek.

„Lata”, Annie Ernaux – RECENZJA

Annie Ernaux nie pisze tylko o tym, co się działo, ale przede wszystkim o tym, jakie wywoływało to emocje. Pisze, jak ludzie przeżywali kolejne wydarzenia, jakie żywili nadzieje, jak odnajdywali się w przeobrażającej się rzeczywistości. Fakty i uczucia. Historyków interesują te pierwsze, pisarkę wyłącznie duet.

Książka Cukry Doroty Kotas trzymana w dłoni. W tle lustro.

„Cukry”, Dorota Kotas – RECENZJA

Czy można opowiedzieć, jak widzi się świat? Opisać obcym, po jakich chodzi się ścieżkach, jak zwija się kłębki myśli, jakie ma się prywatne symbole, nawyki, drzazgi i drobiazgi?

„Depesze”, Michael Herr – RECENZJA

Jak pisać o wojnie? Co to znaczy być reporterem wojennym i świadkiem historii? Nie ma lepszej książki, w której da się znaleźć odpowiedzi na te pytania. „Depesze” to klasyka literatury faktu, niepodważalny numer jeden dziennikarskiego rzemiosła i tekst, który nigdy się nie zestarzeje.

Powieść Agata Denisy Fumelkovej na tle okna

„Agata”, Denisa Fulmeková – RECENZJA

Słowacka mikropowieść o wiejskiej dziewczynie skazanej za czary nie wychodzi poza schemat. Nie muszę streszczać fabuły, żebyście mogli ją sobie wyobrazić. Środkowoeuropejskie „Czarownice z Salem” realizują uniwersalny scenariusz i nie zabierają nas dalej. Szkoda.

„Dom”, Paco Roca

Paco Roca narysował osobisty komiks o utracie ojca i sięganiu wspomnieniami do ulotnych chwil dzieciństwa. Udało mu się oddać ich ciepło, przytulną intymność i stworzyć swoimi rysunkami bardzo kameralny nastrój.

„Jądro dziwności”, Peter Pomerantsev

Takie reportaże zazwyczaj szybko się starzeją, ale z tym jest na odwrót. Książkę czyta się dziś uważniej. W kontekście obecnych wydarzeń wiele spostrzeżeń autora wydaje się szczególnie cennych. Wyłania się z nich Rosja, która jest zdolna zaakceptować niejedno kłamstwo, Rosja dziwna i szalona, ale niestety w tym najbardziej niebezpiecznym sensie.

„Bowie w Warszawie”, Dorota Masłowska

David Bowie w 1976 wysiadł na Dworcu Głównym, przeszedł się po stolicy i kupił płytę „Śląska” w pobliskiej księgarni. I do tej Warszawy, miasta dyszącego w szarzyźnie komuny, zagląda Dorota Masłowska. Pretekst mamy więc muzyczny, ale w tle historii słychać raczej inny podkład, trochę bigbitowy, a trochę po polsku groteskowo-poważny.

„Anomalia”, Herve Le Tellier – RECENZJA

Anomalia to hicior minionego roku. Francuska powieść dorobiła się Nagrody Goncourtów i milionów czytelników. W Polsce sprzedała się na pniu i Wydawnictwo Filtry niedawno zamówiło dodruk. Skąd ten sukces?

„Człowiek, który znał mowę węży”, Andrus Kivirähk

Zieje z „Człowieka, który znał mowę węży” smutek i żal za czymś, co kiedyś było fundamentem ludzkiego ja i genem każdej opowieści. My, kolejne pokolenia, nieme jak mrówki, zapomnieliśmy, co straciliśmy. Las już nie jest naszym domem, nikt nie mówi mową węży.

Taniec demonów

„Taniec demonów”, Ester Singer Kreitman

Jak już wielokrotnie powiedziano, Kreitman zrobiła rzecz nowatorską, czyli napisała w latach 30. żydowską powieść feministyczną. Przyjęła znaną sobie perspektywę i obnażyła los kobiety – postaci niewidzialnej, lekceważonej i zawsze zależnej od mężczyzn. Dziś odkrywamy taką twórczość i oddajemy jej należne miejsce w historii literatury.