Książka Cukry Doroty Kotas trzymana w dłoni. W tle lustro.

„Cukry”, Dorota Kotas – RECENZJA

Czy można opowiedzieć, jak widzi się świat? Opisać obcym, po jakich chodzi się ścieżkach, jak zwija się kłębki myśli, jakie ma się prywatne symbole, nawyki, drzazgi i drobiazgi?

„Depesze”, Michael Herr – RECENZJA

Jak pisać o wojnie? Co to znaczy być reporterem wojennym i świadkiem historii? Nie ma lepszej książki, w której da się znaleźć odpowiedzi na te pytania. „Depesze” to klasyka literatury faktu, niepodważalny numer jeden dziennikarskiego rzemiosła i tekst, który nigdy się nie zestarzeje.

Powieść Agata Denisy Fumelkovej na tle okna

„Agata”, Denisa Fulmeková – RECENZJA

Słowacka mikropowieść o wiejskiej dziewczynie skazanej za czary nie wychodzi poza schemat. Nie muszę streszczać fabuły, żebyście mogli ją sobie wyobrazić. Środkowoeuropejskie „Czarownice z Salem” realizują uniwersalny scenariusz i nie zabierają nas dalej. Szkoda.

„Dom”, Paco Roca

Paco Roca narysował osobisty komiks o utracie ojca i sięganiu wspomnieniami do ulotnych chwil dzieciństwa. Udało mu się oddać ich ciepło, przytulną intymność i stworzyć swoimi rysunkami bardzo kameralny nastrój.

„Jądro dziwności”, Peter Pomerantsev

Takie reportaże zazwyczaj szybko się starzeją, ale z tym jest na odwrót. Książkę czyta się dziś uważniej. W kontekście obecnych wydarzeń wiele spostrzeżeń autora wydaje się szczególnie cennych. Wyłania się z nich Rosja, która jest zdolna zaakceptować niejedno kłamstwo, Rosja dziwna i szalona, ale niestety w tym najbardziej niebezpiecznym sensie.

„Bowie w Warszawie”, Dorota Masłowska

David Bowie w 1976 wysiadł na Dworcu Głównym, przeszedł się po stolicy i kupił płytę „Śląska” w pobliskiej księgarni. I do tej Warszawy, miasta dyszącego w szarzyźnie komuny, zagląda Dorota Masłowska. Pretekst mamy więc muzyczny, ale w tle historii słychać raczej inny podkład, trochę bigbitowy, a trochę po polsku groteskowo-poważny.

„Anomalia”, Herve Le Tellier – RECENZJA

Anomalia to hicior minionego roku. Francuska powieść dorobiła się Nagrody Goncourtów i milionów czytelników. W Polsce sprzedała się na pniu i Wydawnictwo Filtry niedawno zamówiło dodruk. Skąd ten sukces?

„Człowiek, który znał mowę węży”, Andrus Kivirähk

Zieje z „Człowieka, który znał mowę węży” smutek i żal za czymś, co kiedyś było fundamentem ludzkiego ja i genem każdej opowieści. My, kolejne pokolenia, nieme jak mrówki, zapomnieliśmy, co straciliśmy. Las już nie jest naszym domem, nikt nie mówi mową węży.

Taniec demonów

„Taniec demonów”, Ester Singer Kreitman

Jak już wielokrotnie powiedziano, Kreitman zrobiła rzecz nowatorską, czyli napisała w latach 30. żydowską powieść feministyczną. Przyjęła znaną sobie perspektywę i obnażyła los kobiety – postaci niewidzialnej, lekceważonej i zawsze zależnej od mężczyzn. Dziś odkrywamy taką twórczość i oddajemy jej należne miejsce w historii literatury.

„Berlińska depresja. Dziennik”, Anda Rottenberg

Rottenberg jest poruszona kierunkiem, w jakim zmierza nasza rodzima polityka i nie kryje swego nią rozczarowania. Wytyka ludziom koniunkturalizm, bojaźliwość i brak kręgosłupa moralnego. Czyni to z pozycji osoby, która już wycofała się z głównego nurtu, wykonała swoje zadania, ale która liczy, że jeszcze pojawi się powiew świeżości i w końcu nastąpi jakaś zmiana.

„Zabić drozda. Powieść graficzna”, Fred Fordham, Harper Lee

Nie to, że rysunki mi się nie podobały – są tu przyjemne światłocienie rzucane przez dorodne drzewa i elegancko zgaszona kolorystyka w duchu Alabamy – po prostu chciałbym, żeby ilustracje były bardziej autonomiczne i niezależne od tekstu. Żeby niepokoiły, wciągały i emanowały złem, które dojrzewa w ciszy miasteczka Maycomb.

„Panny z Wesela. Siostry Mikołajczykówny i ich świat”, Monika Śliwińska – RECENZJA

"Panny z Wesela" miały zaliczać się do herstorii. Wydźwięk feministyczny jest tu jednak ledwie słyszalny, a mężczyźni znowu zdominowali snutą opowieść. Wzór jej konstruowania nie został wcale przełamany. Przypuszczam, że stało się tak nie dlatego, że autorka straciła swój cel z pola widzenia, ale dlatego, że brakowało jej gliny, z której mogła ulepić taką historię.

Książka Fuerte Kaspera Bajona

„Fuerte”, Kasper Bajon – RECENZJA

Kasper Bajon ma wygląd surfera i duszę poety. Może dlatego opowiada niespiesznie, tuła się od wątku do wątku, przygląda z namysłem okruchom przeszłości i płynie na fali erudycyjnego romantyzmu.

Książka Ta druga Bohman

„Ta druga”, Therese Bohman – RECENZJA

Balansowanie na granicy sztampy i dobrej obyczajówki jest ryzykowne. Czyta się dobrze, wniosków po lekturze nasuwa się całe mnóstwo, ale trzeba przełknąć porcję nieco pospolitej strawy. To trochę tak jakby zjeść hamburgera i mule w białym winie jednocześnie.

Komiks Black Hole Charles Burns

Black Hole, Charles Burns – RECENZJA

Udało się Burnsowi zbudować mroczny klimat. Taki wilgotny, ciemny, nawet trochę obrzydliwy. Czuć go starym filmem na VHS, Lovecraftem, czasem voodoo czy innym bagiennym strachem. Grasują w nim nieokreślone siły, rozpychają się wykręcone moce, a sielankowy krajobraz przedmieść tylko je podkręca.

Kajś

„Kajś”, Zbigniew Rokita – RECENZJA

Dobrze się czyta Rokitę. Pisze w sposób zwarty, szczery, nieprzekombinowany. Kroi na krótkie rozdziały, wymyśla zabawne metafory. Umie przerzucić most między tym, co prywatne a tym, co dotyczy ogółu. Wyciąga wnioski, nie daje się zbałamucić dygresjom.

Lajla znaczy noc

„Lajla znaczy noc”, Aleksandra Lipczak – RECENZJA

"Lajla znaczy noc" jest kalejdoskopem, w którym oglądamy migawki z historii Andaluzji. To stop-klatki z czasów, kiedy Półwysep Iberyjski był arabskim kalifatem, opowieść o dziejach kształtowanych przez islam i rozważania na temat dzisiejszego identyfikowania się Hiszpanów ze spadkiem po tym okresie.